„I że Cię nie opuszczę aż do…” rozwodu

czwartek, 22.10.2015r.
Autor: napisał/a 7 artykułów.

rozwod2m.wRozwody w Polsce stały się codziennością – adwokaci budują z nich swoje miesięczne pensje i mało kto jeszcze się dziwi na wieść o rozpadzie kolejnego małżeństwa. Przywykliśmy do obecności rodzin patchworkowych, a dzieci zazdroszczą kolegom, którzy obchodzą w grudniu dwie „gwiazdki”.

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny w raporcie z lat 2013-2014 pt. „Sytuacja demograficzna Polski”, w trzech ostatnich latach w kraju orzeczono łącznie 195,1 tys. rozwodów, w tym 64,6 tys. w 2011 r., 64,4 tys. w rok później oraz 66,1 tys. w 2013 roku. Wielkości te przewyższają wcześniejsze statystyki, co wskazuje na słabszą trwałość zawieranych małżeństw. Według tego raportu wskaźnik rozwodów wynosi 21,7 na 10 tys. ludności. Do niedawna liczba zawieranych małżeństw konsekwentnie malała każdego roku. Co ciekawe, przez ostatnie dwa lata trendowi rozwodowemu towarzyszy równoczesny wzrost zawieranych małżeństw, ich liczba wzrosła o ponad siedem tysięcy na przełomie roku 2013/2014 i wyniosła 188 tys. w 2014 roku. Można z tego wywnioskować, że znaczenie małżeństwa uległo zasadniczej zmianie w przeciągu ostatniej dekady. Straciło ono na ważności, szczególnie wśród osób młodych, gdyż, jak podaje GUS, niezmiennie wśród nowo zawartych związków ok. 82 proc. stanowią małżeństwa pierwsze, czyli panien z kawalerami. Być może powodem masowych rozwodów wśród małżeństw pierwszych jest zbyt pochopne zawieranie oficjalnych związków. Obecnie małżeństwo nie wiąże się już ze wspólnym pokonywaniem przeszkód życiowych, lecz z umową, którą można w każdym momencie rozwiązać. Wystarczy niezgodność charakterów, aby po kilku latach od ślubu zdecydować się na zakończenie oficjalnego związku – choć jeszcze dla naszych dziadków taka ewentualność była nie do pomyślenia.

Światowa moda na rozwody

Na szczycie rankingu krajów „rozwodzących się” stoi Belgia, której wskaźnik rozwodów przekracza 70 proc. Oznacza to, że na 100 zawartych w 2010 r. małżeństw rozpadowi uległo 70. Tuż za nią są Hiszpania, Portugalia, Czechy i Węgry z ponad 60-procentowym wskaźnikiem – podaje portal polska.newsweek.pl. Porównując Polskę do powyższych krajów, możemy stwierdzić, że u nas jeszcze nie jest najgorzej. Jednak w sytuacji, kiedy trend rozwodów wciąż wzrasta, demografowie snują czarne scenariusze. Statystyki niepokoją, że świat dąży ku zniszczeniu znaczenia rodziny w społeczeństwie. Pomimo poświęcania coraz większej uwagi polityce prorodzinnej, dane są niezmienne. Bardziej optymistyczny w tej kwestii pozostaje prof. Henryk Domański, socjolog z Polskiej Akademii Nauk. Moim zdaniem, przewiduje prof. Domański, indywidualizację społeczeństwa można pogodzić z przywiązaniem do rodziny. Będzie się jednak zmieniał jej model pod wpływem emancypacji kobiet, które będą potrzebowały większego zrozumienia i zaangażowania w sprawy rodzinne ze strony mężczyzn. Najnowszym modelem rodziny stała się ostatnio rodzina patchworkowa, będąca skutkiem masowych rozwodów. W społeczeństwie zaakceptowaliśmy już tę formę pozlepianych skrawków byłych rodzin. Coraz częściej stajemy się jej nawet przychylni. Jak twierdzi psycholog Agata Wilska: Znam wiele sytuacji rodzinnych, w których dzieci dużo zyskały dzięki kontaktom z partnerami rodziców. Zaprzyjaźniają się, uczą. Nie chcę powiedzieć, że rodzina patchworkowa jest lepsza od tradycyjnej. Jednak najważniejsze jest to, co dzieje się w takich rodzinach. Lepsza fajna, ciepła rodzina patchworkowa niż chłodna tradycyjna. Faktem jest, że takich rodzin wciąż przybywa, w tej chwili jest ich w Polsce ponad milion. Gonimy Zachód w coraz luźniejszym podejściu do zagadnienia małżeństwa i związku, stąd kryzys małżeństw oraz rozwody mnożące się w oczach. Obecnie rozwody zyskały miano przekleństwa XXI wieku na całym świecie.

1 2

„I że Cię nie opuszczę aż do…” rozwodu
  • 0.00 / 5 5
0 ocen/y, 0.00 śr. ocen (0% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.