Ginący świat

czwartek, 23.10.2014r.
Autor: napisał/a 28 artykułów.

wyginiecie1Od roku pierwszego do 1800 naszej ery wytępiono 33 formy ssaków, a drugi raz tę samą liczbę osiągnięto już po stu latach! Jeśli nie uda się spowolnić wymierania zwierząt, wkrótce zostaniemy sami na Ziemi, co najwyżej w towarzystwie owadów i szczurów. Groźba ta jest zupełnie realna. Wystarczy udać się na przykład do podmiejskiego lasu – ile zwierząt w nim spotkamy? Może tylko wiewiórkę… Chcąc zobaczyć lisa, zająca czy sarnę, trzeba mieć wyjątkowe szczęście. A przecież jeszcze w XIX w. w polskich lasach żyła norka, soból czy rosomak. Dziś nie ma już po nich śladu.

Encyklopedia powszechna PWN określa gatunek zagrożony jako mający ograniczony obszar występowania i niską liczebność, która przejawia tendencje spadkowe na skutek oddziaływania naturalnych lub antropogenicznych czynników. W sposób naturalny niektóre gatunki w toku ewolucji były zastępowane przez inne – silniejsze i lepiej przystosowane. W grę mogła też wchodzić katastrofa naturalna, jak w przypadku dinozaurów. Wtedy w Ziemię najprawdopodobniej uderzyła planetoida, olbrzymia chmura pyłu przesłoniła Słońce i spowodowała oziębienie klimatu, które było właśnie bezpośrednią przyczyną wyginięcia dinozaurów. Innym przykładem może być epidemia jakiejś choroby. Doskonałą ilustrację tego stanowi pryszczyca, która w 1954 r. zabiła w polskich miejscowościach – Pszczynie i Gorcach – wszystkie znajdujące się w tych ośrodkach żubry. Jednak najwięcej gatunków wymarło lub jest bliskich wymarcia przez czynniki antropogeniczne, czyli wynikające z działalności człowieka. Zwierzęta zabija się dla skór, mięsa, rogów lub po prostu niszczy się środowisko, w którym żyją.

Odeszły na zawsze

Jak podaje biolog Michael Scott w swojej pracy Ekologia: w ciągu ostatnich 350 lat wyginęło około 95 gatunków ptaków i 40 gatunków ssaków, natomiast w najbliższej przyszłości grozi zagłada siedmiokrotnie większej liczbie gatunków. Jeśli do tego doliczymy również bezkręgowce i rośliny, to zagrożonych będzie ich aż 20 000. Liczba ta jest olbrzymia, a powodem są nie tylko polowania, ale również kurczenie się naturalnych środowisk.

Historia gołębia wędrownego pokazuje, że nawet najbardziej pospolite gatunki mogą wyginąć. W XIX w. w Ameryce Północnej był to ptak bardzo rozpowszechniony, którego liczebność oceniano na miliony osobników. Do 1870 r. w miastach amerykańskich rocznie sprzedawano dziesięć milionów  gołębi po kilka centów za sztukę. Do 1890 r. pozostały już tylko niewielkie stada i nadal na nie polowano. Ostatniego gołębia wędrownego zastrzelono w okolicach Quebecu w 1907 roku. Kilka sztuk przetrwało w ogrodach zoologicznych, ale nie rozmnażały się w niewoli i w 1914 r. w zoo w Cincinnati padł ostatni osobnik.

Podobny los spotkał kwaggę – krewniaka zebry. Kiedyś w olbrzymich stadach zwierzęta te przemierzały równiny południowej Afryki. Wraz z dotarciem białych kolonizatorów rozpoczęła się rzeź kwagg dla mięsa i skór. W 1878 r. nie było już żadnego osobnika na wolności, a ostatni przedstawiciel tego gatunku padł w 1883 r. w ogrodzie zoologicznym w Amsterdamie.

Równie bezmyślnie polowano na tury. W średniowieczu występowały one bardzo licznie w całej Europie, a nawet w Azji i w Egipcie. Większość jednak wyginęła do połowy XIII w. i ostatnie stada żyły już tylko w Polsce. Mimo surowych zakazów zabijania tych zwierząt wydawanych przez polskich królów, ich liczba szybko zaczęła maleć. W 1557 r. było jeszcze 50 turów, w 1962 – 38, a w 1564 – już 30. W 1601 r. pozostały tylko trzy buhaje i jedna krowa. Mimo troskliwej opieki ich los został przesądzony i w 1627 r. padł ostatni na świecie tur. Podobne przykłady dotyczące innych gatunków zwierząt można by mnożyć.

1 2

Ginący świat
  • 0.00 / 5 5
0 ocen/y, 0.00 śr. ocen (0% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.