Hej(t) internauto!

czwartek, 13.08.2015r.
Autor: napisał/a 35 artykułów.

Hej(t) internauto_1_MCHejt jest wszędzie. Co gorsza, dostęp do niego mają nawet najmłodsi użytkownicy internetu, którzy w naturalny sposób powielają nienawistne przekonania. I choć w sieci powstaje coraz więcej kampanii społecznych przeciw mowie nienawiści, mało kto je promuje. Czy Polska zdąży jeszcze powiedzieć „Hejt Stop”?

Era hejterów

Ramy, w których mieści się hate speech – czyli mowa nienawiści – są szerokie. Jedną z wielu dostępnych definicji zaproponowali badacze portalu mowanienawisci.info. Opisali ją jako jeden z przejawów zjawisk takich jak nietolerancja, dyskryminacja, rasizm czy ksenofobia. Mowa nienawiści może być też realizowana poprzez nawoływanie do nienawistnych lub agresywnych zachowań. Badacze podkreślają, że nie zawsze sytuuje się ją bliżej działań, a raczej synonimicznie względem stereotypów i uprzedzeń.

Charakterystyczny jest również brak granic wiekowych lub społecznych w doświadczaniu mowy nienawiści. Ofiarami są często konkretne grupy społeczne lub zawodowe, ale i pojedyncze osoby, jak chociażby policjant Janusz Ławrynowicz, którego zdjęcie stało się bazą do wielu internetowych memów o „typowym Polaku”.Przykład Ławrynowicza pokazuje, że nie tylko młodzież lub dzieci padają ofiarami języka nienawiści. Niewątpliwie jednak to oni są najbardziej narażeni na agresywne zachowania ze strony innych internautów, a fala krytyki, z którą się spotykają, prowadzi do zaburzeń psychicznych. Z danych statystycznych portalu cyberhate.org.pl wynika, że 47 proc. nastolatków pada ofiarą wulgarnych wyzwisk w sieci, 21 proc. jest poniżanych i ośmieszanych, a 16 proc. doznało internetowego szantażu.

Hejtuję, bo… lubię

Skoro mowa nienawiści wyrządza tyle krzywdy, to dlaczego posługujemy się nią w codziennej komunikacji – zwłaszcza w internecie? Dla ekspertów odpowiedź jest prosta: anonimowość. Doktor Wiesław Baryła z Instytutu Psychologii Społecznej Uniwersytetu Gdańskiego w wywiadzie dla publicysty NaTemat Michała Wąsowskiego mówi: Anonimowość jest przekleństwem internetu. Ludzie mają poczucie braku konsekwencji, nikt ich z tym nie utożsami i nie oceni za to, co piszą. Wąsowski powołuje się też na stanowisko osób publicznych, szczególnie narażonych na hejtowanie. Katarzyna Kolenda-Zaleska mówi: Odwaga zawsze ma jakąś cenę, anonimowość żadnej.

Za wszechobecny język nienawiści odpowiedzialna jest też coraz niższa kultura wypowiedzi, która według dra Baryły widoczna jest nawet na uczelniach wyższych. Wąsowski pisze natomiast: Nie ma instytucji, osób, miejsc, gdzie ludzie mogliby uczyć się sztuki konwersacji i wymiany zdań. Z kolei psycholog Tomasz Wojciechowski w artykule publicysty Michała Fala z NaTemat stwierdza: Każdy z nas buduje sobie sieć skojarzeń, „tagów”, które organizują nasze myślenie. W internecie wystarczy jedno słowo-klucz, jedna fraza wyrwana z kontekstu, by dać internautom pretekst do wylewania licznych żali i uprawiania „hejtingu”.

1 2

Hej(t) internauto!
  • 0.00 / 5 5
0 ocen/y, 0.00 śr. ocen (0% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.