Język na osi czasu

czwartek, 19.12.2013r.
Autor: napisał/a 4 artykułów.

ccCo wspólnego ma sposób komunikowania się pasażerów w tramwaju, pracowników biurowca czy wykładowców na uczelni? Co łączy angielski, francuski, polski czy japoński? Jaką funkcję miał kiedyś język, a jaką przypisuje się mu dzisiaj? Do czego może posłużyć w przyszłości?

Najtrudniej jest dokonać definicji czegoś, z czym człowiek styka się na co dzień. Czym jest kultura, światło, czy czas? Dziedziny nauki, które bazują na tych pojęciach, również nie posiadają jednoznacznego sposobu postrzegania danego pojęcia. Zaczynając dyskusję, należy określić, w jaki sposób rozumie się jej przedmiot, aby wszyscy uczestnicy posługiwali się tymi samymi definicjami. W tym przypadku, jak uściślić pojęcie język, w sensie filologicznym? Co wspólnego ma sposób komunikowania się pasażerów w tramwaju, pracowników biurowca czy wykładowców na uczelni? Co łączy angielski, francuski, polski czy japoński? Jaką funkcję miał kiedyś język, a jaką przypisuje się mu dzisiaj? Do czego może posłużyć w przyszłości?

Język od początku kształtowania się po dzień dzisiejszy, odgrywał bardzo różnorodne role. Kiedyś wierzono, że słowo ma moc sprawczą – samo może się zmieniać i wpływać na świat. Ufano, że odpowiednia formuła, wypowiedziana przez właściwą osobę, w konkretnym czasie i miejscu, może sprowadzać kłopoty lub pomyślność. Spotkać można się było z szeptuchami, zamawiaczkami – najczęściej były to kobiety, które znały się na rzucaniu oraz zdejmowaniu klątw. Zresztą, wciąż można je znaleźć w niektórych rejonach Polski. Kiedy jeszcze w historii wierzono w moc słowa? Podczas wesel, pogrzebów i świąt śpiewano lub modlono się używając odpowiednich zdań, aby sprowadzić dobro na siebie oraz swoich bliskich. Ufano, że za pośrednictwem siły drzemiącej w formułach, można sprowadzić na daną jednostkę czy całą rodzinę pomyślność.

Język mógł być również wyznacznikiem hierarchii społecznej – gdy inteligencja posługiwała się łaciną lub francuskim niezależnie od kraju pochodzenia. Stanowił również źródło barier i nieporozumień między nacjami. Na przełomie XV/XVI wieku, gdy zaczęto kolonizować tereny obu Ameryk i Afryki – abstrahując od wyglądu i przebiegu tego procesu – „okupanci” domagali się od ludności miejscowej asymilacji językowej. Różnorodność werbalna stonowała poważny problem – bo jak upleść nić porozumienia, jeżeli komunikacja nie może prawidłowo funkcjonować? Konieczne było zatrudnienie tłumaczy, od których zależała wierność przekładu. Mieli oni duży wpływ na to, w jaki sposób przebiegnie rozmowa oraz z jakim nastawieniem rozmówcy się pożegnają. Niejednokrotnie zdarzało się, że to właśnie tłumacz był źródłem nieporozumienia.

1 2 3

Język na osi czasu
  • 5.00 / 5 5
1 ocena, 5.00 śr. ocen (95% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.