Koniec dyktatury – początek chaosu

czwartek, 27.02.2014r.
Autor: napisał/a 13 artykułów.

2Ostatnie lata były przełomowe dla świata arabskiego. W 2010 roku miały miejsce drugie już demokratyczne wybory w Iraku, a rok później wybuchła „Arabska Wiosna” – protesty wzburzonych ludzi przeciw dyktaturom w krajach Afryki Subsaharyjskiej i Bliskiego Wschodu. Ale czy te wszystkie wydarzenia miały wymiar tylko symboliczny, czy rzeczywiście zmieniły losy zwykłych obywateli? Czy demokracja w arabskim wydaniu to realny scenariusz, czy science fiction?

Irackie niepokoje

Polityczny krajobraz Iraku zmienił się diametralnie w ciągu ostatnich przeszło dziesięciu lat. W marcu 2003 roku miała miejsce inwazja wojsk Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników na Bagdad. Trzy miesiące później Amerykanie ogłosili zakończenie działań zbrojnych i rozpoczęli okupację Iraku z planem rekonstrukcji państwa, która zakładała również wdrożenie w nim demokracji. Niestety, wraz z pojawieniem się agresorów, pojawiły się również poważne problemy dla miejscowej ludności. Oprócz pogorszenia sytuacji materialnej, społeczeństwo doświadczyło dezintegracji – odżyły tłumione przez dziesięciolecia podziały etniczne i religijne. Do boju ruszyły szyicka milicja i Armia Mahdiego, pod przywództwem Muktady al-Sadra, a naprzeciw nim sunnickie bojówki, powiązane z islamskimi fundamentalistami. Przez Irak przeszła zawierucha walk z okupantem, aktów przemocy oraz samobójczych ataków terrorystycznych – na czym ucierpieli głównie cywile. Dyktatura okrutnego Saddama Husajna, kosztowała życie setki tysięcy ludzi i doprowadziła ostatecznie kraj do gospodarczej ruiny, ale dawała jednak gwarancję stabilności w społeczeństwie. Husajn i jego polityczna policja mieli monopol na szerzenie przemocy, lecz ani Al-Kaida, ani żadna inna organizacja terrorystyczna, nie prowadziły swojej krwawej działalności na terenie Iraku. Kraj pod okupacją znalazł się na skraju wojny domowej. Nieoficjalne dane mówią o nawet milionie zabitych Irakijczyków, oficjalne, czyli amerykańskie, podają liczbę 100 tys. ofiar.

JacekSystem narzucony – pierwsza odsłona

Lekiem na całe zło i chaos w Iraku miała być demokracja. Od początku okupacji Amerykanie konsekwentnie wprowadzali zmiany, oczywiście nie bez utrudnień, wynikających z niezgody wśród miejscowych liderów politycznych. Przełomowe miały być wybory parlamentarne w 2005 roku. Zostały jednak zbojkotowane przez niektóre partie polityczne, wielu obywateli nie dotarło do urn wyborczych – trwały walki partyzanckie, co uniemożliwiało bezpieczne podróżowanie po kraju. Do Zgromadzenia Narodowego weszło tylko siedemnastu reprezentantów sunnitów z 275-osobowego parlamentu. Była to ogromna zmiana, bo dotychczas krajem rządzili właśnie sunnici z partii Husajna pomimo tego, że szyici stanowili większość społeczeństwa. Za przełomowe można także uznać wprowadzenie do parlamentu kobiet. Wkrótce potem ustanowiono konstytucję, na mocy której, między innymi, utworzono autonomiczny Region Kurdystanu. Zresztą Kurdowie wykorzystali amerykańską inwazję najlepiej jak tylko mogli – wywalczyli sobie upragnioną niezależność, unikając dezorganizacji na swoich ziemiach. Pomogły im w tym brak większych podziałów oraz scentralizowany aparat bezpieczeństwa.

1 2 3

Koniec dyktatury – początek chaosu
  • 5.00 / 5 5
1 ocena, 5.00 śr. ocen (95% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.