Ludzkie reakcje na ryzyko: to nie ja, należy obwinić kogoś innego

czwartek, 26.03.2015r.
Autor: napisał/a 32 artykułów.

inny1Przebywając w domu, ktoś dowiaduje się, że suszarka do włosów jest popsuta. Pierwsza sprawa – poszukiwanie winnego, druga sprawa – nie ma winnego, zniknął. Kolejny krok – każdy obwinia każdego, mówiąc: to nie ja… Wszyscy są winni, poza mną; bo przecież najłatwiej jest „zwalić” to na kogoś innego.

Wzgląd na „innego” w życiu codziennym

Kim jest tajemniczy „inny” w życiu codziennym? Warto zacząć od tego, w jaki sposób jest on postrzegany przez społeczeństwo. Jak pisała profesor psychologii klinicznej Helene Joffe w książce „Risk and the other”, pojęcie „inni” oznacza tych na zewnątrz grupy dominującej, jednocześnie tych podporządkowanych. Oznacza to, że osoby te, mimo że w pewien sposób izolują się od grupy, nie wyrażają sprzeciwu wobec grupy dominującej. Tacy ludzie żyją „na boku” – charakterystyczną cechą „innego” jest fakt, że nie jest on podmiotem zdolnym do działania oraz mającym własne opinie.

Takimi „innymi” mogą być także osoby zamieszkujące na przykład inny kontynent. W tym przypadku ci „inni” postrzegani są np. przez Europejczyków jako różniący się od nich samych. Ludność chociażby Stanów Zjednoczonych jest więc „inna” w oczach – dajmy na to – mieszkańców Francji. Szczegółowe porównania „innych” odwołują się do skrajności, tzn. przykładowo „inny” jest z jednej strony deprecjonowany, z drugiej godny podziwu i zazdrości. Wszystkie analogie wiążą się z wyobrażeniami poszczególnych jednostek na swój temat. Teoretyk literatury Edward Said w książce „Orientalizm” opisywał specyficzną zwartość tego typu wyobrażeń deprecjacji i podziwu, jakie dominujące grupy odczuwają w stosunku do „innych”. Autor pisał: tym, którzy pochodzą z grup słabszych i podporządkowanych przypisuje się cechy: nadmiernej seksualności, emocjonalności, duchowości. Osoby, które nie podążają za północnoamerykańską ideą postępu – z różnych pobudek, chociażby dlatego że tego nie chcą – postrzegane są jako powiązane z magią, a na dodatek charakteryzujące się prymitywną mentalnością. To tylko przykłady odbierania „innego” w kulturze Azji.

Reakcja: „to nie ja” na potencjalne katastrofy

Dlaczego w wielu sytuacjach ludzie, gdy są zagrożeni „katastrofą”, bronią się słowami: to nie ja? Jak pisze Helene Joffe, w momencie kiedy człowiek zostaje narażony na „katastrofę”, a następnie doświadcza jej, podejmuje wysiłek mający na celu podtrzymanie odporności na „kryzys”. Owym kryzysem może być każda sytuacja, podczas której jednostka odczuwa niebezpieczeństwo czy zagrożenie. Aby mogła ona zachować poczucie stabilności psychicznej, pojawia się obrona poprzez mechanizm wyparcia. Oznacza to, że wiele osób wypowiadających słowa to nie ja – pomijamy tu akty świadomego kłamstwa – nie przyjmuje do świadomości, że to właśnie one dopuściły się jakiegoś czynu. Człowiek chce podtrzymywać poczucie kontroli – nad tym, co zrobił, bądź czego nie zrobił.

1 2

Ludzkie reakcje na ryzyko: to nie ja, należy obwinić kogoś innego
  • 0.00 / 5 5
0 ocen/y, 0.00 śr. ocen (0% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.