Metoda Sokratesa

czwartek, 12.03.2015r.
Autor: napisał/a 13 artykułów.

metodasokratesa1W dzisiejszych szybko zmieniających się czasach kto chce być na bieżąco, musi wciąż uzupełniać swą wiedzę. Ale do tego trzeba mieć motywację, trzeba chcieć. Jeśli więc pragniemy wychować ludzi, którzy poradzą sobie w życiu, to głównym celem współczesnej edukacji musi być kształtowanie w uczniach zainteresowania wiedzą i miłości do niej.

Najlepiej sprawić, by uczenie się było dla wychowanków radością. Nie od dziś wiadomo, że w świecie nauki jest jej najwięcej w samodzielnym badaniu i odkrywaniu. Znamy przecież imię Sokratesa, który umiał zachęcić zwyczajnych ludzi do myślenia, pozwalając im samodzielnie dojść do rozwiązania ciekawego problemu. Dlatego do dziś wzorem dobrego nauczania mogą być dla nas dialogi sokratejskie.

Sokrates, syn położnej Fainarete, inspirował się w swej działalności matczynym doświadczeniem zawodowym. Sam powiadał, jak wspominał jego bezpośredni uczeń Platon, że zadaniem nauczyciela jest tylko pomóc w urodzeniu się uczniowskiej myśli. Myśl znajduje się już w głowie ucznia i musi tylko ujawnić się, wyjść na świat. Pomagają jej w tym pytania nauczyciela. I podobnie jak mądra położna dostosowuje swą sztukę do potrzeb i ewentualnych trudności rodzącego się dziecka, by sprawnie mogło pokonać naturalną drogę na zewnątrz, tak i nauczycielskie pytania delikatnie dostosowują się do toku rozumowania ucznia.

Ten wzór, o ile przyłożyć go do szkolnego programu matematyki, oznacza prawdziwą rewolucję. Bo mimo iż nie ulega wątpliwości, że w matematyce umiejętności są ważniejsze nawet od wiedzy, to niestety dziś często bazuje się na mechanicznym wkuciu regułek. I tak za bezbłędne powtórzenie sformułowań, a nie za ich zrozumienie – a już tym bardziej prawidłowe użycie – można zostać w szkole dobrze ocenionym z matematyki. Jednak kto się tym kieruje, na etapie rozwiązywania problemów srodze się zawiedzie.

metodasokratesa2Nauczyciel zrobiłby lepiej, gdyby z początku zadał uczniom jakieś życiowe pytanie, mające związek z będącym w planie nauczania problemem. Typu: o której muszę zadzwonić do kolegi w Los Angeles, by go nie zbudzić, ale zdążyć przed rozpoczęciem przez niego pracy zawodowej? I pozwolić uczniom się zastanawiać, w jaki sposób obliczyć czas wystąpienia godziny ósmej w Los Angeles. Uczeń, który wysunął hipotezę, będzie w naturalny sposób zainteresowany rozwiązaniem zadania do końca, sprawdzeniem poprawności wyniku czy nawet możliwości zastosowania pomysłu w podobnych problemach. A nauczyciel nie powinien zbyt wcześnie ujawniać wyniku; niech uczniowie sami zrobią najwięcej jak tylko umieją, i wtedy dopiero przyjdzie czas na nauczycielskie podsumowanie. Nie będą bowiem cenić wiedzy ci, którzy dowiedzą się zbyt łatwo…

Dziś szkolny program matematyki jest nudny; składa się z wiadomości podawanych ex cathedra oraz sztampowych ilustrujących je zadań, słabo niestety powiązanych z realnym życiem. A tutaj trzeba pobudzić do dyskusji, do szczerego zaangażowania. Musi być problem, który budzi emocje, podnosi temperaturę. I niemal wyciska łzy z oczu w chwili samodzielnego odkrycia jego rozwiązania. Twórcze umysły mają takie właśnie doświadczenia z dzieciństwa i z młodości – to one powodują, że ktoś do końca życia chce się uczyć i znajduje w tym radość. Jeśli więc chcemy mieć twórcze społeczeństwo, to te emocje, te wspomnienia muszą być powszechnym udziałem!

 

 Iwona Pliszka

 
Redakcja: Anna Purowska
Redakcja językowa: Agnieszka Putz
Redakcja graficzna: Katarzyna Olbromska

Metoda Sokratesa
  • 0.00 / 5 5
0 ocen/y, 0.00 śr. ocen (0% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.