Mężczyzn (po)trzeba do wojska

czwartek, 17.09.2015r.
Autor: napisał/a 32 artykułów.

wojsko2Przepisy dotyczące służby wojskowej zmieniają się stosunkowo często. Na ten moment, każdy mężczyzna może spodziewać się wezwania na ćwiczenia. Nie jest to dobra wiadomość, zwłaszcza dla osób, które bronią się przed nimi jak tylko mogą.

Wszystko za sprawą Ministra Obrony Narodowej

Minister Obrony Narodowej, Tomasz Siemoniak, zaprosił osoby chętne do przeszkolenia – działo się to w sposób nieoficjalny, ponieważ na antenie RMF FM. Jak można przeczytać na łamach czasopisma Polityka: Od 1 marca 2015 roku, wszyscy pomiędzy 18 a 50 rokiem życia mogą ochotniczo odnotować się, że chcą zostać poddani ćwiczeniom wojskowym. Okazuje się, że jedną z pierwszych osób, które zgłosiły się na to szkolenie była posłanka Krystyna Pawłowicz – zrobiła to telefonicznie i w praktyce nie otrzymała żadnych rzeczywistych propozycji. Posłanka bez skrupułów informowała o tym opinię publiczną. Anonimowy oficer wypowiadał się o tym zdarzeniu w ten sposób: Gdyby pani poseł lepiej znała prawo, które stanowi i wykłada, to wiedziałaby, że posłowie z automatu nie podlegają poborowi do wojska, nie możemy ich wcielać w nasze szeregi. W odpowiedzi na niezadowolenie Krystyny Pawłowicz, stworzono dla niej indywidualny tok „obronności”. Całą sprawą po konsultacji ma się zająć komendant Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Warszawie, sprawujący nadzór nad Wojskowymi Komendami Uzupełnień w stolicy i okręgu.

Po pierwszych ogłoszeniach na skalę krajową pojawiło się ponad 100 tysięcy chętnych. Jednak w miarę upływu czasu fala tzw. bumu opadła. Jak można przeczytać w czasopiśmie Polityka:  na koniec drugiego tygodnia akcji na przeszkolenie wojskowe zgłosiło się 2365 osób. Z czego 1537 takich, które bardziej interesuje bankiet, czyli szybkie przeszkolenie, niż kilkumiesięczny proces zakończony złożeniem przysięgi. Co ciekawe ponad 300 osób to kobiety, dla których w naturalny sposób, trzeba stworzyć inne wersje ćwiczeń. Rozbieżność wieku ochotników była także wysoka. Zdarzył się przypadek 70-letniego mężczyzny.

Pomysł Ministra był sam w sobie problemowy dla wojskowych, ponieważ nie mieli oni informacji jak szkolenia miałyby wyglądać i jakie oczekiwania wobec nich stawia sam Minister. W efekcie nie będzie żadnego przymusowego poboru, natomiast będzie pojawiać się więcej ćwiczeń.

O losach 19-latków

Co roku 19-latkowie dostają wezwanie na kwalifikację wojskową. W praktyce to po prostu badanie lekarskie, przyznanie kategorii i wydanie książeczki wojskowej. Jest to dokument używany w czasie „wojny”. Właśnie mija pięć lat od zawieszenia poboru, dziś więc dla młodych ludzi to dość formalny proces, który z pewnością nie jest tak stresujący jak w poprzednich latach. Jak można przeczytać w czasopiśmie Polityka: Na kwalifikację co roku powinno zgłosić się ok. 220 tys. 19-latków. Liczba ciągle spada, bo to już roczniki z niżu. Jeszcze w 2012 r. było ich 240 tys. Jednak liczba niezgłaszających się jest dosyć stała. Średnio ok. 10 tys. rocznie. Za niestawiennictwo grozi grzywna, a nawet sprawa w prokuraturze, ale komisje są wyrozumiałe.  Jeśli zgłosi się ktoś z rodziny i poświadczy, że młodzieniec uczy się na przykład za granicą, to komisja uznaje taką nieobecność za usprawiedliwioną tłumaczy Marian Maciejewski z komisji kwalifikacyjnej w Grudziądzu. Nawet dla tych osób, które pojawiają się na komisji – nie jest to coś szczególnego. Mimo ogólnego niżu, w Wojskowych Komendach Uzupełnień czeka aż 40 tys. wniosków – osób chętnych do wojska – z czego 20 tys. z nich to ludzie, którzy są w stanie iść na przeszkolenie od razu. Droga do wojska nie jest wcale taka prosta – czasami taki proces trwa nawet rok. A to dlatego, że wszyscy chętni muszą przejść tzw. szkolenia przygotowawcze, co w zależności od stopnia wojskowego trwa proporcjonalnie dłużej.

1 2

Mężczyzn (po)trzeba do wojska
  • 0.00 / 5 5
0 ocen/y, 0.00 śr. ocen (0% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.