Młoda kobieta i morze

czwartek, 24.09.2015r.
Autor: napisał/a 4 artykułów.

MłodaKobietaIMorze_1_MCJak wygląda życie i praca marynarza? Z Anną K., pracującą u jednego z zagranicznych armatorów, rozmawia Kasia Wojciechowska.

Kasia Wojciechowska: Tęsknisz za morzem na lądzie?

Anna K.: Czasami tęsknię. Przez ten pierwszy tydzień po zejściu na ląd brakuje mi statku, bujania, a potem człowiek się przyzwyczaja. Pewnie jak każdy marynarz, mam takie chwile, że marzę o tym, by wrócić na morze. Zdarza mi się, że odliczam dni do wypłynięcia.

Pracujesz u zagranicznego armatora jako elektryk. Skąd wzięła się myśl, żeby pracować pływając?

Bardzo chciałabym już pracować jako oficer elektroautomatyk, a prościej – oficer elektryk, ale jeszcze długa droga przede mną. Brakuje mi doświadczenia i umiejętności, mam uprawnienia młodszego oficera, jednak raczej pływam jako asystent elektryka, mniejsze obowiązki – więcej można się nauczyć. Wiesz, zawsze byłam wolnym duchem, nigdy nie wyobrażałam sobie siebie w pracy za biurkiem ze świadomością, że wiem, co się jutro wydarzy. W liceum trafiłam na prezentację Akademii Morskiej w Gdyni i pomyślałam – kurcze, dlaczego nie? Jeśli mi się nie spodoba, zrezygnuję, a jeśli się uda, to spędzę życie w podróży – czyli tak, jak zawsze mi się marzyło. No i się zdecydowałam.

Skończyłaś jakieś konkretne studia?

Skończyłam Akademię Morską w Gdyni, Wydział Elektryczny, specjalność elektroautomatyka okrętowa. Był to jednocześnie najpiękniejszy i najtrudniejszy okres w moim życiu. Trudny, bo musiałam włożyć mnóstwo pracy w to, by zrozumieć mechanizmy działania wielu urządzeń, by traktowano mnie na równi z płcią męską. Piękny, bo nauczyłam się wielu praktycznych rzeczy (chociażby spawanie, obsługa tokarki, lutowanie), bo poznałam mnóstwo świetnych studentów oraz wykładowców i – przede wszystkim – otworzyło mi to drogę do kariery. Skończyłam studia pierwszego stopnia – inżynierskie, trwały trzy i pół roku. W czasie trwania tych studiów obowiązkowo należy odbyć praktykę morską na szóstym semestrze i zazwyczaj to jest ten czas, w którym człowiek weryfikuje swoje plany, bo albo spodoba mu się życie na morzu, albo nie. I wtedy zdarza się, że ktoś rezygnuje. Studia są typowo techniczne, jest wiele przedmiotów specjalistycznych, laboratoria umożliwiają zapoznanie się ze wszystkimi urządzeniami, jakie mogą wystąpić na statku.

Kierunki morskie są męskimi kierunkami?

Gdy zaczynałam studia, na stronie Akademii było napisane Przyjmujemy również kobiety”, więc już to sugerowało, że są to studia typowo męskie. Przyjęło się, że praca marynarza to praca dla mężczyzny, i myślę, że jeszcze długo takie stereotypowe myślenie będzie panować. Jednak są spore różnice między wydziałami, przykładowo na wydziale nawigacyjnym zawsze jest najwięcej kobiet, czasem nawet 20–30 proc. całego roku. Podobnie ma się sprawa na wydziale mechanicznym, jednak wydział elektryczny zawsze miał deficyt. Obecnie – z tego, co się orientuję – na całym wydziale są tylko cztery kobiety na jakichś 300–400 mężczyzn, a gdy ja zaczynałam – byłam sama. Tak jak wspomniałam wcześniej, wpływ na to mają stereotypy. Myślę, że wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, że na takich studiach poradziłyby sobie równie dobrze jak mężczyźni, tak samo mogłoby być potem z pracą. Oficerem, czy to pokładowym czy maszynowym czy elektrykiem, można zostać bez studiów, droga jest po prostu dłuższa i trudniejsza. Aby zostać takim oficerem bez wykształcenia należy pływać 36 miesięcy jako kadet, a następnie zdać egzamin na oficera w Urzędzie Morskim, natomiast dzięki studiom musimy pływać jedynie 12 miesięcy oraz nie zdajemy żadnego dodatkowego egzaminu, więc korzyści są spore – to wielka różnica pracować trzy lata na najniższym stanowisku albo jedynie rok.

1 2 3

Młoda kobieta i morze
  • 0.00 / 5 5
0 ocen/y, 0.00 śr. ocen (0% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.