(Nie)pracuj jak Polak!

czwartek, 02.07.2015r.
Autor: napisał/a 35 artykułów.

45611_banner_700x330Uzależnienie prowadzące do całodobowego czuwania przy laptopie, wieloletniego brak urlopu a nawet rozpadu rodziny jest wynikiem wydłużania się godzin pracy Polaków. Ci głośno nie narzekają, a wręcz uznają nadgodziny za normę. Dlaczego w Polsce tak łatwo stać się pracoholikiem?

Na czele

W niechlubnym rankingu najdłużej pracujących narodów Polska znalazła się na drugim miejscu w Europie i na czwartym w skali światowej. Dziennikarka Polityki Ewa Wilk w artykule „Przepracowani” przedstawiła najnowsze dane – okazuje się, że statystyczny Polak pracuje o 12 proc. więcej niż 10 lat temu. Jednocześnie z badania firmy Sedlak&Sedlak wynika, iż trzy czwarte pracowników zostaje po godzinach. Niepokojące wyniki przedstawił też w 2012 roku Instytut Badawczy Randstat, według którego aż 55 proc. Polaków poświęcało swój wolny czas na pracę. Powody takiego „pracoholizmu” są różne. Zaangażowanie w pracę w tak wysokim stopniu jest spowodowane wymaganiami szefa. Dziennikarz Newsweeka pisze: 38 proc. badanych przyznało, że przełożony oczekuje od nich, by byli cały czas w zasięgu telefonu lub maila. Ludzie boją się utraty posady i obniżenia pensji, dlatego biorą nadgodziny, dodatkowe projekty i czuwają przed laptopem z obawy przed sytuacją awaryjną.

Ewa Wilk porusza natomiast problem biurokracji, która przyczynia się do wydłużania godzin pracy. W wielu zawodach pracownik musi się rozliczać z dziennych i miesięcznych raportów, sprawozdań, wyliczeń i wykresów. Z jej rozmów wynika, że marketingowcy tylko 20 proc. czasu poświęcają na zadania koncepcyjne, resztę na sprawozdawczość. Psycholog dr Paweł Malicki w artykule „Przepracowani” stawia tezę: manifestuje się w tym polski legendarny, jeden z najniższych na świecie wskaźników uogólnionego zaufania społecznego. To jest nawóz, na którym odrasta hydra jakiejś wschodniej, gogolowsko-bizantyjskiej biurokracji.

Inną kwestią jest konsumpcjonizm, stawiający społeczeństwu coraz wyższe wymagania co do poziomu życia. Polacy wpadli w pułapkę kupowania – smartfonów, plazm, modnych torebek i ekologicznego jedzenia. A na to wszystko trzeba zapracować.

Difficulty in businessSpołeczna norma

Na początku trzeba sobie uzmysłowić, że pracoholizm jest uzależnieniem. Takim samym jak alkoholizm czy narkomania. Od innych różni się tylko przyzwoleniem społecznym, a wręcz aprobatą. Dr Marcin Żółtak, trener i konsultant specjalizujący się w doradztwie organizacyjnym, w wywiadzie dla Justyny Sucheckiej z Gazety Wyborczej mówi: To chyba jedyne uzależnienie, które ma tak pozytywne konotacje społeczne. Ludzie są dumni, że bardzo dużo pracują. Bo w powszechnej świadomości w ten sposób zarabia się pieniądze i dba o rodzinę. Pracoholizm jest znakiem naszych czasów – znakiem dobrych, lojalnych pracowników. Ludzi ambitnych, którzy pną się na szczyt. Przecież „bez pracy nie ma kołaczy”, więc trzeba harować więcej i więcej. Co z resztą? Reszty dla pracoholika nie ma. Rodzina, nawet jeśli jest, nie znaczy tyle co praca. Psycholog Elżbieta Kołakowska w reportażu Renaty Kim dla Newsweeka proponuje prosty test: Jak taki człowiek [potencjalny pracoholik – przyp. red.] reaguje na słowo „urlop”? Jeśli nie jest uzależniony od pracy, marzy, by odpocząć. Natomiast pracoholik nie – jak ognia unika wolnego czasu, nie potrzebuje wypoczynku.

1 2

(Nie)pracuj jak Polak!
  • 0.00 / 5 5
0 ocen/y, 0.00 śr. ocen (0% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.