O życiu studenckim w dużym mieście

czwartek, 28.11.2013r.
Autor: napisał/a 3 artykułów.

44Czymże byłyby studia, gdyby ograniczały się tylko do nauki, a wolny czas można by było spędzać jedynie na oglądaniu kolejnego sezonu ulubionego serialu, graniu w nowo wydaną grę komputerową bądź bezsensownym skakaniu z kanału na kanał z pilotem od telewizora w ręku. Jeśli jednak chodzi o szkoły wyższe, automatycznie na myśl przychodzą duże miasta, w których możliwości spędzania wolnego czasu jest znacznie więcej, aniżeli w miastach małych.

Od roku akademickiego 2005/2006 – kiedy to liczba studentów osiągnęła rekordową wartość 1 953,8 tys. – ich liczba systematycznie maleje, ale nadal są znaczącą częścią każdego z miast, w których znajduje się co najmniej kilka uczelni wyższych. Co więc robić, kiedy żądni przygód i wrażeń wracamy po południu do domu, mając za sobą kilka godzin spędzonych na wykładach lub ćwiczeniach?

Możliwości jest stosunkowo wiele. Tak wiele, że wszyscy, nawet ci najbardziej leniwi, znajdą coś odpowiadającego im na tyle, żeby nie pozwolić sobie na nudę lub zbyt długie odpoczywanie i lizanie ran po walkach z krwiożerczymi profesorami i wykładowcami. Do tych nieco mniej przyjemnych, jednak ze względów ekonomicznych bardzo korzystnych, zalicza się na pewno znalezienie pracy. Powoduje to zazwyczaj ograniczenie wolnego czasu w ciągu tygodnia do minimum, a pozwala na zdobycie środków, które w momencie pojawienia się na koncie w postaci paru cyferek, wywołują poczucie satysfakcji oraz uśmiech na twarzy ich właściciela. Pracodawcy, którzy są w stanie zaoferować elastyczny grafik pracy z możliwością dopasowania go do planu zajęć, bardzo chętnie widzą w swoim przedsiębiorstwie pracujących studentów. Ci bowiem, z braku wyboru, zawsze godzą się na podpisanie umowy zlecenia, która dla pracodawcy jest znacznie bardziej atrakcyjna, głównie ze względów ekonomicznych.

Ewentualne zatrudnienie bynajmniej nie skreśla nas z listy tych studentów, którzy mogą korzystać ze zdecydowanie bardziej pociągających opcji, jakie oferują duże miasta. Jeśli więc uznamy, że od dnia jutrzejszego wczesne wstawanie nas nie dotyczy, możemy zaprosić znajomych lub na podobne zaproszenie odpowiedzieć i razem znaleźć sposób na spędzenie wieczoru. Tutaj wśród studentów niezaprzeczalny prym wiedzie rozrywka, która sprowadza się do konsumpcji płynu, po którym wszyscy stają się bardziej otwarci, odważniejsi, skłonni do tańczenia przez całą noc lub wyrzucania z siebie tysiąca słów w minutę. Jeśli już wprawimy się w odpowiedni stan, popatrzymy na zegarek i uznamy, że miasto najwyraźniej krzyczy do nas, domagając się naszej obecności poza domem – długo się nie zastanawiając, odpowiadamy na owo wezwanie.

W tym momencie z pomocą przychodzą nam setki miejsc, w które w zależności od upodobań możemy się udać. Od spokojnych restauracji po masę tematycznych pubów z konkretnym rodzajem muzyki, z klimatem, który akurat nam odpowiada bądź promocjami, z których grzechem byłoby nie skorzystać. Na nocnych klubach czy dyskotekach kończąc – do wyboru, do koloru. Dla skorych do zabawy opcji jest wiele, więc nawet jeśli ich jedyne wymagania to głośna muzyka oraz możliwość przetańczenia całej nocy, to wybór jaki daje im miasto jest na tyle duży, że czasami nie wiadomo do końca, z czego skorzystać.

1 2

O życiu studenckim w dużym mieście
  • 3.00 / 5 5
3 ocen/y, 3.00 śr. ocen (67% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.