Ziemia moim ciałem, woda moją krwią, czyli pradawna moc medycyny ludowej

czwartek, 09.04.2015r.
Autor: napisał/a 43 artykułów.

ziemiamoimcialem2Medycyna ludowa charakteryzowała się kilkoma rzeczami, które odróżniały ją od innych gałęzi leczenia. Aby wyleczyć chorego, stosowano różnego rodzaju napary z ziół, owoców i warzyw, choroby przepędzano specjalnymi kadzidłami lub próbowano je złagodzić nie korzystając z określonych produktów. Jednakże leczenie ludowe to nie tylko potęga roślin. Dużą rolę odgrywała także wiara, zarówno w dobre, jak i złe duchy.

Ziemia moim ciałem…

Dzisiejsza medycyna przekonuje ludzi, że nie ma choroby, której nie dałoby się wyleczyć, a łatwa dostępność ogromnej ilości leków zdaje się tylko to potwierdzać. Mimo tego można łatwo się przekonać o tym, że wiele z obecnych w aptekach lekarstw nie jest aż tak skutecznych, jak przekonują reklamy, a co za tym idzie, trzeba wielu prób i konsultacji lekarskich zanim męcząca choroba zostanie wyleczona. Jak zatem chorowano i leczono się wiele lat temu?

Prosty lud nie znał budowy anatomicznej człowieka, nie wiedział tym samym, że choroba może być spowodowana m.in. przez nieprawidłowe funkcjonowanie narządów wewnętrznych. Każda choroba była traktowana jako coś, co przychodzi z zewnątrz i w jakiś sposób dostaje się do środka ciała. Józef Burszta, polski historyk i etnograf, rozdzielił przyczyny rozwoju chorób na cztery grupy: naturalistyczne, magiczno-demonologiczne, kosmiczne oraz związane z żywiołami oraz światem fauny i flory. Źródła naturalne były najbardziej powszechne (i oczywiste, z dzisiejszego punktu widzenia) z kilku powodów. Przede wszystkim wiązały się z brakiem odpowiedniej higieny, sposobem odżywiania czy też warunkami mieszkalnymi. Ciężka praca, wielokrotnie od świtu do zmierzchu, źle dobrana dieta i trudne warunki klimatyczne powodowały najróżniejsze choroby: od zwykłego, ale uciążliwego przeziębienia, przez reumatyzm aż do poważnych, długotrwałych schorzeń.

…woda moją krwią…

Oprócz tego wierzono, że choroby mogą być wywoływane przez szereg innych, pozaziemskich mocy. Każda dolegliwość mogła być zesłana jako kara za grzeszne życie lub jako forma pokuty, jednakże co poważniejsze choroby uznawane były za działanie istot o wiele bardziej groźnych. Padaczka, lunatyzm oraz wszelkie choroby umysłowe wywoływane były przez diabła, z kolei nocne duszności to sprawka zmor. Do demonicznych źródeł chorobotwórczych zaliczano także czarownice, które wywoływały wrzody, były odpowiedzialne za choroby wśród zwierząt, a także w sposób szczególny zarażały małe dzieci. Jeszcze innym, niezwykle powszechnym zjawiskiem, w którym dopatrywano się źródeł różnych dolegliwości, było tzw. „złe spojrzenie”, czyli urok. Uroki najczęściej miały powodować płacz dziecka, zanik mleka u krowy czy też gradobicie. Równie niebezpieczna była sama natura, w tym szczególnie woda i powietrze, przez które najłatwiej można było zarazić się czymś zakaźnym. Po połączeniu z demoniczną mocą zmor powstało określenie „morowe powietrze”.

1 2

Ziemia moim ciałem, woda moją krwią, czyli pradawna moc medycyny ludowej
  • 0.00 / 5 5
0 ocen/y, 0.00 śr. ocen (0% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.