Społeczne kampanie nadziei

piątek, 05.06.2015r.
Autor: napisał/a 35 artykułów.

gwalt1m.wMają ją pokrzywdzone, ich rodziny i prawdopodobnie wszystkie kobiety. Nadzieję. Na zmianę w prawie, społeczeństwie i w mediach. Przedstawiciele tych ostatnich wciąż nie odrobili pracy domowej. Dziennikarz powinien okazywać szacunek – tak głosi Kodeks Etyki Dziennikarskiej, a hasło: nie żeruj na tragedii innych powinno się uznać za główne przykazanie w świecie mediów.

Kampanie absurdu?

Wpisując w internetowej wyszukiwarce hasło „gwałt – wiadomości” można przeczytać o brutalnych przypadkach napaści, natomiast brak jest artykułów o wyrokach sądowych dla oprawców. Fraza: „zostałam zgwałcona. Gdzie szukać pomocy?” nie ułatwi odnalezienia numeru telefonu zaufania czy listy fundacji działających na rzecz kobiet. Na dziesięć wyników tylko jeden był odnośnikiem do Centrum Praw Kobiet (www.cpk.org.pl). Reszta to internetowe fora, na których kobiety czasami rzeczywiście otrzymują wsparcie od innych internautów, ale niejednokrotnie stają się obiektem kpin lub wyzwisk. Użytkownik qwerty pisze: jak się ktoś ubiera prowokująco, to znaczy że tego chce, zaś internauta o nicku Legia wnioskuje: Jak dzisiejsze kobiety ubierają się tak wyzywająco, to nic dziwnego że później mają za swoje. Dlaczego tak trudno znaleźć wartościowe informacje i merytoryczne kampanie społeczne? Być może dlatego, że nie sprzedają się tak dobrze jak sensacja. Nie łatwo stworzyć do nich chwytliwy tytuł, który przyciągnie czytelnika, a tym samym zagwarantuje like’a na Facebooku.

Zamiast merytorycznych dyskusji i akcji społecznych, media promują to, co kontrowersyjne. Tak jak kampania „Razem przeciw kulturze gwałtu”, w której mężczyźni w kobiecym ubraniu mają zwrócić uwagę na to, że strój nie jest usprawiedliwieniem seksualnej napaści. Dziennikarka NaTemat Małgorzata Gołota pisze, że akcja rozpoczęła się od wpisu na Facebooku, a w ślad za inicjatorem Mateuszem Kijowskim poszli inni mężczyźni. Wstawiają oni swoje zdjęcia w przebraniu, załączając opis: Jeśli kobieta, wkładając spódnicę, zaprasza do gwałtu, to ja też zapraszam. Profil na Facebooku polubiło prawie trzy tys. użytkowników, a media co kilka dni zajmują się tematem facetów w spódnicach. Tylko, czy na pewno o to chodziło? Czy „zapraszający do gwałtu” mężczyźni mogą skutecznie odstraszyć i zmienić myślenie Polaków? Zwolennicy akcji przytaczają argumenty za tym, że kampania jest dobra, bo o problemie robi się głośno. Przekonują, że w akcji chodziło o złamanie tematu tabu i dodanie otuchy zgwałconym kobietom. Po drugiej stronie stoją krytykujący wydarzenie przede wszystkim za dewaluację problemu gwałtu, sprowadzonego do poziomu kolorowych spódniczek i hipsterskiego sloganu. Do hasła kampanii odnosi się również feministka Katarzyna Bratkowska, która na łamach Newsweeka pyta: Nie rozumiem, jak można „zapraszać do gwałtu”?

1 2

Społeczne kampanie nadziei
  • 0.00 / 5 5
0 ocen/y, 0.00 śr. ocen (0% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.