Nie sypiasz? Umierasz

czwartek, 26.02.2015r.
Autor: napisał/a 7 artykułów.

sen2m.wNiektórzy twierdzą, że jest stratą czasu. Jedni bagatelizują, umniejszając jego rolę. Inni z kolei nie widzą problemu. Obecnie zbyt często zapomina się, jak istotny wpływ na nasze funkcjonowanie ma sen. Na szczęście, są tacy, dla których wyrażenie „porządnie się wyspać” stanowi nie tylko krótkotrwałą okazję do nabrania siły, ale obowiązek i najważniejszy punkt w ich codziennym grafiku zajęć. Na końcu pozostają jeszcze ci, którzy śpią ciągle – do jakiej grupy osób ich zaliczyć – ignorantów czy rozsądnych? O tym, jak i dlaczego warto prawidłowo nadużywać przyjemności ze snu oraz co robić, by nie musieć odsypiać, zasypiać i przesypiać swojego życia, parę wskazówek poniżej.

Bo im więcej ciebie chcę, to mam mniej

Jeśli by wykorzystać fragmenty piosenki pt. „Śpij, kochany śpij”, z albumu „Kayah&Bregovič”, zmieniając jedynie sam kontekst utworu, to, czy dałoby się stworzyć podobną, ale treściowo nową kołysankę? Taką, która spowoduje dwa istotne następstwa. Po pierwsze – skierowana zostanie do chronicznie niedospanego społeczeństwa, by w końcu go uśpić i przez drugi element – obudzić w nim zainteresowanie poważną kwestią. Jest nią „nieprzytomność” człowieka XXI wieku. Obecnie z wielu przyczyn śpimy coraz mniej i coraz krócej. Kiedy (jeszcze w latach 40.) na przesypianie przeznaczało się osiem godzin w ciągu doby, dzisiaj czas naszego snu nie wynosi nawet minimum (tj. od siedmiu do dziewięciu godzin). Ta ogólnoświatowa tendencja powoduje ogromne, często nieodwracalne szkody dla organizmu człowieka, obniżając tym samym jego społeczną wydajność. W czym tkwi przyczyna? Dr Mathias Basner, psychiatra z Instytutu Nauk Medycznych Uniwersytetu Pensylwanii w Filadelfii, przeprowadzając obserwacje nad około 124 tysiącami losowo wybranych Amerykanów, odnalazł największego współczesnego złodzieja i tym samym zabójcę naszego snu. Jego zdaniem, czynnikiem degradującym i wyrywającym człowieka z błogiego onirycznego stanu jest praca. Osoby przeznaczające mniejszą ilość czasu na spanie są czynne zawodowo aż o półtorej godziny dłużej niż wysypiający się. Ponadto, co z kolei nie dziwi, niedospani odnotowują dużo gorsze wyniki w działaniu niż osoby przeciętnie śpiące (przynajmniej siedem godzin na dobę). Portal HR24, monitorujący rynek pracy w Polsce, corocznie publikuje dane z analiz zatrudnionych Polaków, którzy, jak się okazuje, również są zbyt aktywni i to o ponad 50 godzin tygodniowo! Zaobserwowane zachowania, m. in. nadmierna podatność na stres, frustracja, dekoncentracja – jako konsekwencje niedosypiania, skutkują zawodowym wypaleniem i zmniejszeniem wydajności pracownika nawet do zera. Najgorszą jednak konsekwencją „samodestrukcji mózgu”, jak nazywa to sam Basner, stanowi śmierć jednostki. Sprawa ma zatem niebagatelne znaczenie i niestety, każde szacunki w tym temacie przygnębiają. Międzynarodowa Organizacja Pracy (ILO) swoimi źródłami deprymuje chyba najbardziej. Jej dane potwierdzają bowiem, że od kilku lat i stale, w wyniku przemęczenia zbyt intensywną pracą, średnio co 15 sekund umiera jedna osoba. W momencie, gdy co roku na świecie, przez różne wypadki, ginie około 321 tys. osób, to aż ponad 2 mln traci swoje życie wskutek chorób zawodowych. Pytania nasuwają się same – warto tak postępować? W imię czego? Czy w ogóle można coś zmienić?

Sprawiedliwych sen

Kiedy w sierpniu 2013 roku media podały tragiczną wiadomość o śmierci z wycieńczenia dwudziestojednoletniego studenta zarządzania biznesem, Moritza Erhardta, w środowiskach branżowych rozpoczęła się żywa dyskusja na temat polityki prosperowania niektórych instytucji czy korporacji. Osoby zatrudnione w przedsiębiorstwach, niejednokrotnie narażone są na działanie pod presją czasu. W dodatku, nierzadko, pracownik nie ma na to żadnego wpływu. Musi postępować poniekąd wbrew sobie, by mieć za co żyć, spłacać kredyty, zapewnić sobie i bliskim godne warunki bytu. Coraz częściej zdarza się jednak, że nadgodziny mają udowodnić to, kim jesteśmy w oczach szefa. Chcąc więc pokazać siebie z jak najlepszej strony, przy tym osiągnąć wysoką pozycję, na własne życzenie, prestiż lub aspiracje na awans, przepłacamy to kosztem zdrowia i życia. Podobnie było z młodym Niemcem, dla którego tamta, dziewiąta z kolei nieprzespana noc, ostatecznie zakończyła jego mordercze dążenie do perfekcji w wypełnianiu zadań dla firmy. Siląc się na dawkę czarnego humoru, można by uznać, że trud zdolnego studenta nie poszedł do końca na marne. Erhardt pozostawił po sobie znaczącą sumę pieniędzy na koncie (w Bank of America Merrill Lynch, w ciągu jednego miesiąca zarobił ponad 2,7 tys. funtów) oraz zainspirował swoich kolegów do nadania na jego cześć nazwy stanu, w jakim on sam się znalazł. Sformułowaniem „magiczne rondo” stażyści z Claredale House do dzisiaj określają postawę człowieka, który wstaje nad ranem, zamawia taksówkę lub jedzie komunikacją miejską do pracy, tam spędza czas do późnych godzin nocnych, nad ranem wraca do domu, bierze błyskawiczny prysznic i zmienia odzież, by ponownie jako osoba „pełna wigoru” stawić się w pracy przed czasem. Powyższa historia nie stanowi odosobnionego przypadku zabójczych – i to dosłownie – konsekwencji braku snu. W Japonii powstał nawet specjalny termin dla określenia śmiertelnego wykończenia pracą. Kiroshi, odpowiednik koreańskiego gwarosa i chińskiego gualaosi to jednostka chorobowa, zabijająca w sposób nagły osoby zdrowe, które nie posiadają żadnych poważnych schorzeń, czują się dobrze, są tak chętni do życia, że po prostu, nie wiadomo kiedy zamieniają się w aż nadto gorliwych pracoholików. Kiroshi stanowi zjawisko z dziedziny socjomedycznej, a więc łączącej objawy chorób fizycznych (np. zawał serca, nadciśnienie, miażdżycę) z tymi psychicznymi (np. strach, nieśmiałość, niedowartościowanie). Podobnie jak skrajna bezsenność, finalnie może doprowadzić do zgonu.

1 2

Nie sypiasz? Umierasz
  • 0.00 / 5 5
0 ocen/y, 0.00 śr. ocen (0% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.