Ta sama władza

czwartek, 13.02.2014r.
Autor: napisał/a 3 artykułów.

aaaaCzas, który minął od obalenia komunizmu w naszym kraju, stwarza możliwość bliższego przyjrzenia się polskiej władzy. System partyjny stał się nieodłącznym elementem demokratyzującego się reżimu politycznego. Koniec niedemokratycznych rządów, pozwolił na uczestnictwo we władzy ludziom niezwiązanym wyłącznie z jedną, przodującą partią, jaką była przed 1989r. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Na polskiej scenie politycznej od wielu lat pojawiają się stale ci sami ludzie, którzy politykę potraktowali jako zwykły zawód, a ten, takowym być nie powinien – uprawianie polityki jest misją, mającą na celu służenie przez wybraną mniejszość – ogółowi.

Solidarnościowi politycy

Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” w latach osiemdziesiątych był głównym ośrodkiem opozycyjnym wobec rządu Polski Ludowej. W 1980r. liczył ponad dziesięć milionów zarejestrowanych członków. Aktywne działanie opozycjonistów solidarności na rzecz uwolnienia Polski spod protekcjonalnych ramion Moskwy, skutkowało dużą popularnością, jak i wielkim poparciem społeczeństwa podczas wyborów kontraktowych w 1989r. Niemalże wszystkie możliwe miejsca do obsadzenia w parlamencie przejęła Solidarność. Ówczesne, jak i następne wybory z 1991r., utorowały kariery polityczne wielu prominentnym dzisiaj politykom takim jak: Donald Tusk, Bronisław Komorowski, Stefan Niesiołowski czy Jarosław Kaczyński. Znaczna cześć działaczy politycznych dzisiejszej prawicy, odwołuje się do osiągnięć i sukcesów nurtu solidarnościowego. Obecnie, można odnieść wrażenie, iż wszyscy znajdujący się po prawej stronie sceny politycznej byli członkami Solidarności, budują swoje kariery, nie na podstawie swoich osiągnięć, lecz na przynależności do nurtu, który postrzegany jest pozytywnie nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Solidarność, niewątpliwie słusznie kojarzona jest z wolnością, współczuciem, jednością, ale należy pamiętać, że są to już czasy minione. Politycy, nierzadko zresztą zasłużeni w walce o wolność, sprawiają wrażenie jakby zapomnieli o swych ideach, traktując swą pracę, jako zawód, w którym zmieniają tylko piastowane urzędy państwowe z nadzieją, że w dalszym ciągu pozostaną na tak zwanym „topie”, co znaczy nie mniej i nie więcej jak tyle, by bywać gościem programów telewizyjnych, udzielać wywiadów, co gwarantuje popularność, jakże ważną i istotną podczas każdych wyborów.

Zostać politykiem

Politykiem może zostać każdy, przynajmniej tak mówi teoria. Polityka, w szeroko pojętym znaczeniu, jest to możliwość brania udziału w decydowaniu o kształcie i sposobie funkcjonowania danego przedmiotu. W państwie polityką jest udział bierny, czy też czynny, aktywny mniej lub bardziej w sprawowaniu władzy. Najwyższą formą jej sprawowania w Polsce jest parlament, na który składa się izba wyższa – Senat i niższa – Sejm, aby zostać posłem lub senatorem należy spełnić wymagane kryteria zwane cenzusem wyborczym, ściśle określone przez Konstytucję. Udział we władzy może więc niemalże sprawować każdy. Czy rzeczywiście tak jest? Czy to naprawdę takie proste?

1 2 3

Ta sama władza
  • 4.33 / 5 5
6 ocen/y, 4.33 śr. ocen (87% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.