Znieczuleni mimo woli

czwartek, 12.02.2015r.
Autor: napisał/a 4 artykułów.

autobus2m.wWątek niewyjściowy i nie z tych, o których chce się słuchać na początku  Nowego Roku. Słowo o wybranej grupie ludzi, codziennie mimochodem mijanej, życiowo niezaradnej, pod różnymi względami nieprzystępnej dla otoczenia. Obrazy, które składają się dla mnie na miasto prawdziwe i problemy, od których każdy stroni, a które są na wyciągnięcie ręki. Sfera, o którą ocieramy się w przestrzeni miejskiej codziennie, w autobusie, na swoich wypróbowanych trasach do domów, pracy, przedszkoli, szkół i sklepów. Zagadnienie tak zgrabnie ze świadomości wypierane, a jednak obecne, czy nam się to podoba czy nie…

Historia z kibolami

Wsiadam do ostatniego dziennego autobusu. Zwykle staram się zdążyć na wcześniejszy,  jednak tym razem wieczorny seans w kinie się przeciągnął. Ku swojemu przerażeniu odnotowuję, że wraz ze mną wsiadają (zdzierając gardła) kibice żużlowej Polonii. Wszyscy dookoła już wiedzą, że tego wieczoru to ona była zwycięską drużyną. Moi pijani współtowarzysze podróży fundują mi drogę ze stadionowymi przyśpiewkami, a, by wzmocnić wymowę swych pieśni, wystukują rytm w siedzenia i szyby. Gdy zaczynają tupać nogami i skakać, kierowcy puszczają nerwy. Pełen obaw wstaje i, wychylając się zza swojej szyby bezpieczeństwa, grzecznie, ale stanowczo apeluje do ich rozsądku. Ku memu zdziwieniu jego prośba skutkuje, z końca autobusu słyszę wychrypianą zapowiedź:  A ter-az: wy-sia-damy… Zaraz po wyjściu wesołych kiboli na niemych do tej pory twarzach pasażerów pojawiły się porozumiewawcze i pełne ulgi uśmiechy.

Gdy jedzie żulem…

Siedząc w pojeździe komunikacji miejskiej, słyszę rozmowę dwóch młodych chłopaków, a w niej nieznana mi dotąd mądrość życiową: Wiesz jak to jest gdy żul jedzie autobusem? Autobus jedzie żulem. Pomyślałam w rozbawieniu, że to racja. Oryginalny zwrot językowy wydał mi się bardzo trafny, zwłaszcza, że w okolicy, w której mieszkam, ochlapusów nie brakuje. Myślę, że to efekt życia na peryferiach miasta, gdzie względny spokój, las, jeziorko – jest więc gdzie się schować, umyć, wyłudzić coś pod okoliczną Biedronką, a i pętla autobusowa blisko, by złom czy puszki komfortowo wywieźć.

Brodaty

Znajomy widok – brodaty zarośnięty pasażer cuchnący na kilometr alkoholem i fekaliami, siedzi w samym środku autobusu i drapie się po przyrodzeniu w sposób przyprawiający współpasażerów o odruch wymiotny. Nie ulega wątpliwości,  że robi to celowo. Z przodu ścisk, z tyłu ścisk – on jeden otoczony przestrzenią. Nikt go nie wyrzuci, nikt nie skontroluje i przyznam, że trudno myśleć o takim włóczędze jak o złamanym przez życie człowieku, który być może był kiedyś kimś, możliwe, że nawet teraz jest dla kogoś ojcem, bratem, (Boże uchowaj) mężem!

Jedzie jednak, wypełniając cały obszar odorem nie do zniesienia, a brzydki zapach to dla niego bańka bezpieczeństwa czy wręcz supermoc gwarantująca nietykalność!

1 2

Znieczuleni mimo woli
  • 0.00 / 5 5
0 ocen/y, 0.00 śr. ocen (0% punktów)

Komentarze Facebook:

Komentarze/y

Komentarze czasopisma:

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.